do pobrania
techniczne
Ciekaw byłem tej płyty bo nie licząc demo zespołu ich nagrania pochodziły najczęściej ze składanek z muzyką psycho i rockabilly, dlatego sądziłem, że w tym właśnie kierunku zmierza repertuar zespołu. Okazuje się, że The Headhunters grają po prostu street punk, czasem bliższy oi!, czasem po prostu w klimacie ulicznego rocka, choć i typowo rock'n'rollowych zagrywek tu nie brakuje. Dobra, choć surowa realizacja studyjna powoduje, że ten - nazwijmy go: street rockowy - koktajl może się podobać. Przede wszystkim zwolennikom ulicznego grania ceniącym prostotę i szczerość przekazu zamiast kopiowania nowoczesnych trendów i śpiewania o tym o czym inni chcą usłyszeć albo co jest na topie. Dobrze z muzycznym podkładem harmonizuje mocny ale "naturalny" wokal Tomana, choć po raz kolejny słuchając polskich produkcji punk rockowych aż prosi się o więcej chórów, bo wtedy jest śpiewniej, mocniej i po prostu ciekawiej. Nie ma tu co prawda ewidentnych przebojów (choć zdają się wybijać w tym kierunku "South-West Boys", "Jestem jaki jestem" i "Oi! Rules") ale materiał jako całość broni się swym urozmaiceniem i na tyle porządnie zagraną muzyką, że jest na czym zaczepić ucho. Niestety gorzej sprawa ma się z tekstami, bo piosenki oprawione są w ciekawe dźwięki ale literackimi perełkami na pewno nie są. Myślę jednak, że następnym razem uda się zespołowi wysmażyć ciekawsze teksty do swych kawałków i kolejnego wydawnictwa Łowców Głów z Oleśnicy słuchać będę z większą przyjemnością. Życie dostarcza przecież tylu tematów na fajne piosenki, że nawet wkurwienie na ochroniarzy w supermarkecie może być tematem niezłego hitu. Póki co jestem pewien, że warto postawić sobie tą płytę na półce, bo na pewno raz po raz najdzie was ochota by posłuchać swojskich songów z życia "twardych ludzi z południowego zachodu" (Sopel)








































































